W oczekiwaniu na punkty i gole
Wszyscy czekają na przełamanie. Kibice, trenerzy i sami piłkarze. Lechia znalazła się w głębokim dołku i szanse awansu znacznie się oddalają. Od czterech spotkań biało-zieloni nie wygrali meczu. Ostatnio pokonali blisko miesiąc temu Podbeskidzie w Bielsku-Białej. W tak trudnym momencie wsparcie kibiców jest dla piłkarzy bardzo ważne. A mecz Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław rozpocznie się w sobotę o godzinie 17 na stadionie przy ul. Tragutta.
Takiego obrotu wydarzeń nikt się nie spodziewał. Lechia wygrała trzy mecze z rzędu i droga do Orange Ekstraklasy stanęła otworem. Później jednak w tej dobrze funkcjonującej maszynie coś się zacięło. W czterech ostatnich grach biało-zieloni wywalczyli tylko jeden punkt i strzelili jednego gola. A w zasadzie to nie gdańszczanie go zdobyli, bowiem piłkę do siatki samobójczym strzałem skierował obrońca Polonii Warszawa, Iwan Udarević.
- Nie wiem co się dzieje. Piotr Cetnarowicz i Piotr Wiśniewski mają sytuacje, ale nie strzelają goli. Robię zmiany w składzie, ale to nie przynosi efektu. W Bytomiu zagraliśmy już lepiej niż ostatnio z Odrą Opole, ale co z tego, skoro do Gdańska wróciliśmy bez punktów - powiedział Tomasz Borkowski, trener Lechii.
Mecz ze Śląskiem piłkarze Lechii bezwzględnie muszą już wygrać. Gdańszczanie potrzebują punktów jeśli myślą o awansie, ale powinni zagrać też dla kibiców.
- Na stadion zaczęło przychodzić więcej ludzi, a my zaczęliśmy grać słabiej. Musimy tych kibiców z powrotem przyciągnąć na widownię - powiedział szkoleniowiec biało-zielonych.
Przed meczem ze Śląskiem tradycyjnie już Lechii problemów kadrowych nie brakuje. Do zdrowia nie wrócili Karol Piątek i Mariusz Pawlak, a będą kolejne ubytki. Jacek Manuszewski w Bytomiu podkręcił staw skokowy i jego występ w sobotnim spotkaniu stoi pod dużym znakiem zapytania. Na pewno zabraknie na boisku Pawła Pęczaka i Arkadiusza Miklosika. Ten pierwszy w środowym meczu dostał dziesiątą żółtą kartkę i nie zagra w dwóch najbliższych spotkaniach. Miklosik zaliczył siódme żółtko i będzie pauzował w najbliższym meczu. Wraca za to po przymusowej przerwie Sławomir Wojciechowski.
- To spore problemy kadrowe. Musimy jednak sobie poradzić. Zagrają ci, którzy są aktualnie do mojej dyspozycji. Za tydzień będziemy mieli bardzo ważny mecz z Zagłębiem w Sosnowcu, ale teraz o nim nie myślimy. Najpierw musimy w sobotę pokonać Śląsk, a przy naszej aktualnej dyspozycji i kłopotach personalnych nie będzie to łatwe - powiedział Tomasz Borkowski.